• Wpisów:158
  • Średnio co: 10 dni
  • Ostatni wpis:242 dni temu
  • Licznik odwiedzin:15 715 / 1746 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Mieć miękkie serce w okrutnym świecie to odwaga nie słabość
 

 
Każdej nocy przed zaśnięciem, każdego ranka po przebudzeniu myślę tylko o Tobie...Szczerze? Mógłbym to robić już do końca życia.
 

 
Znasz to uczucie kiedy marzy ci się jakaś rzecz lub wyjazd i musisz na nią poczekać? W końcu zamówiłeś wymarzoną grę czy telefon ale paczka ma przyjść dopiero za kilka tygodni albo wyjazd o którym myślałeś już dobre pare lat ma nadejść dopiero za kilka miesięcy. Musisz na to długo czekać ale wiesz że warto bo to coś na prawdę wyjątkowego. Tak samo jest ze związkami na odległość, musisz długo czekać aż w końcu go zobaczysz ale wiesz że jest wyjątkowy i warty wszystkich wyrzeczeń dlatego czekasz ale wiesz że na prawdę warto.
 

 
Tak łatwo akceptujemy niedoskonałości innych, dlaczego więc tak trudno jest nam zaakceptować swoje własne?
 

 
Mówisz że lubisz deszcz, ale chowasz się pod parasolką kiedy zaczyna padać.
Mówisz że lubisz słońce ale ukrywasz się w cieniu kiedy zaczyna świecić.
Mówisz że lubisz wiatr, ale nie wychodzisz z domu kiedy zaczyna wiać.
Boję się co myślisz kiedy mówisz że mnie kochasz...

 

 
Ludzie mogą Cię lubić lub nie. Ale Ty nigdy nie uzależniaj od tego swojego poczucia wartości. Jeśli ktoś Cię nie docenia to.na Ciebie nie zasługuje. Bądź z tymi którzy Cię doceniają i szanują. Osobiście podchodzę do tego wvtaki sposób, lubią mnie - dobrze, nie lubią - też dobrze. Pamiętaj że prawdziwi przyjaciele będą przy Tobie zawsze. A reszta? Reszta to tylko drugoplanowe rolę, gdy pojawiają się w naszym życiu, kiedy czegoś od nas chcą. Człowiek nie jest hasłem w krzyżówce nie musi każdemu pasować.
  • awatar My Life Story: Zgadza się ! :) Są też ludzie, którzy nas nie lubią bo jesteśmy "charakterystyczni" a nie jak szara masa :P Cudne spodnie moro <3
  • awatar Isiaaa: piękne *-* + obserwuję :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Miłość dopada każdego, prędzej czy później poznamy jej cudownie słodki ale też gorzki smak. Prędzej czy później nauczymy się kochać i poczujemy się kochani. Miłość dopada każdego i mnie również. Teraz wiem że nigdy bym go nie zostawił, bo moje życie bez niego jest okropne, usłane cierpieniem. Kiedy go nie ma, moje całe szczęście znika,pozostaje tylko nadzieja ze zaraz wróci i wszystko znów będzie kolorowe. Wiem, że mogę zrobić dla niego wszystko bo miłość wymaga poświęceń a ja go kocham, bezgranicznie, silnie i wiecznie.
 

 
Każdy ma swoje prywatne niebo i ja również. Moje prywatne niebo jest w Twoich ramionach.
 

 
Zasmakowałem smaku Twoich ust i uzależniłem się od niego, tak uzależniłem i nie mogę uwierzyć że teraz nie mogę znowu zasmakować tego cudownego smaku.
Muszę czekać.
Czułem ten rajski zapach, rajski bo tak właśnie pachnie moje największe szczęście, lecz teraz znowu muszę czekać.
Usłyszałem głos anioła, głos, który jest muzyką dla moich uszu lecz teraz muszę czekać.
Czas w którym czekamy na to co nas najbardziej uszczęśliwia jest o wiele dłuższy, lecz warto czekać, czekać na to prawdziwe szczęście, ogarniające nas kiedy znów będziemy mogli się szczerze uśmiechać.


 

 
Stałem nieruchomo, a na szyi czułem jego oddech. W pokoju było duszno, w powietrzu unosił się lekki zapach jego perfum. Nigdy w życiu się tak nie bałem, nogi odmawiały mi posłuszeństwa, lecz musiałem stać bo ta wspaniała przygoda zakończyłaby się gdybym upadł, a ta przygoda prawdopodobnie zamieniła moje życie na zawsze, ten mężczyzna uwolnił mojego wewnętrznego demona.
Poczułem ból, a jednocześnie ciepło jego ciała ocierającego się o moje, mokre od potu plecy, ból narastał, a mężczyzna wchodził we mnie głębiej, sam nie wiem dlaczego się tutaj znalazłem, ale pragnąłem tylko jednego - wrócić do żony i córki, ucałować moją kochaną Sophie na dobranoc i zasnąć koło Ashley tulącej się do mojego torsu.
 

 
Postanowiłem uwolnić się z kokonu myśli, który z dnia na dzień ściskał moje bezwładne ciało, skazując je, a zarazem uwięzioną w nim, zbłąkaną dusze, na cztery ściany mojego pokoju. Zawładnęła mną samotność, niszcząca mnie, a pozbyć się jej mogła tylko jedna osoba.
Przekraczając próg drzwi, czułem się jak poczwarka przemieniająca się w pięknego motyla.
Przekraczając próg, przekroczyłem granice granice samotności. Znów otaczali mnie ludzie, a wśród nich to pozorne szczęście ogarniało moją dusze. Droga do domu mojego ukochanego... a z każdym krokiem moje nadzieje wzrastały. Nadzieje na szczęście. Poczułem dreszcz niepewności, powodujący dreszcz na plecach. Czy zasługuje na rozmowę z moim aniołem? Pozornie, każdy egoista zasługuje na chociażby jedną rozmowę, nawet jeśli mój anioł stracił przeze mnie skrzydła. Gdy teraz nie zawalczę, to wiem że stracę Ethana. Zapukałem. Nie otworzył ich nikt. Mieszkanie wypełniała pustka. Złapałem głęboki oddech a w moich oczach pojawiły się łzy. Moja diamentowa dusza upadła w wielką przepaść cierpienia i rozbiła się na tysiące, miliony małych kawałków...
 

 
Znalazłem Cię z krwawymi łzami w oczach
Spytałem jak Ci na imię
lecz nie odpowiedziałeś mi
Może powinienem zawołać lekarza
zanim stwierdziłem, że nie żyjesz,
ale położyłem się przy Tobie
i wziąłem Cię za rękę

Zakochałem się w Tobie
Teraz dla mnie liczysz się Ty, tylko Ty
ponieważ przez całe życie byłem smutny
ale Ty zmieniłeś to.

Powiem moim przyjaciołom,
że kocham martwego chłopca
Powiem mojej rodzinie, że musi go poznać.

Teraz pisze listy do Australii,
wrzucam butelki do morza
powierzając mój sekret ziemi:
Nikt mi Ciebie nie odbierze

Zakochałem się w martwym chłopcu,
Bardzo pięknym chłopcu
Mój piękny chłopcze,
pytam Cię:
jesteś chłopcem czy dziewczyną?

jesteś chłopcem czy dziewczyną?
jesteś chłopcem czy dziewczyną?
 

 
Chcę śmierci, a ona nie chce mnie. Dlaczego nigdy nie mogę dostać tego czego chcę, chcę po prostu końca, końca cierpienia i bólu otaczającego moje już dawno nieistniejące życie. Chcę umrzeć. Błagam chcę końca...
 

 
Pustynia
Jak zaspokoić pragnienie, kiedy wokół suchy piach?
Jak myśleć, kiedy twoje myśli są puste, puste jak cel do którego dążysz, cel którego nie masz...
Rządzą seksu nie ,może być zaspokojona, bo twoja cipka jest sucha, jak piach na którym stoisz.
Pozostaje tylko fatamorgana - gubiące cię uczucie pustości.
Patrz na mojego fiuta, właśnie go trzepę, a wytrysk i tak będzie suchy...
 

 
Nie istniejesz boże.
Tylko robisz nadzieje.
Jak tak możesz?
 

 
Moim domem zakład.
A matką psychoza.
Ubraniem moim kaftan.
A przekąską prozak.
 

 
- Naszym celem jest sprawianie przyjemności. - zaśmiałam się po czym rzuciłam ją na łóżko. - W tym momencie będziesz moją dziwką, skarbie. - wymruczałam po czym usiadłam na niej okrakiem, zacisnęłam pięść na jej koszulce, mocnym i nieczułym ruchem ją z niej zerwałam. - Brak bielizny? Duży plus. - uśmiechnęłam się, a moje dłonie automatycznie wylądowały na jej piersiach mocno je ściskając, pieszcząc je. Języczkiem przejechałam do Twojego podbrzusza i zaczęłam je pieścić wargami i języczkiem. Moje ręce przejechały po jej bokach i zajęły się pozbawianiem jej spodni. Nie miała bielizny, taka ochocza. Wzięłam do ust dwa lace po czym przejechałam nimi po jej łechtaczce, po chwili się w niej zanurzyłam. Moje usta pieściły jej szyję, jedną ręką napierałam na jej pierś a drugą zanurzałam w niej zadowalając ją. Czułam że dochodzi. - Nie kochanie, nie teraz. - wyjęłam z niej palce po czym obróciłam ją na plecy. - Wypnij się. - wymruczałam po czym związałam jej ręce, delikatnie klepnęłam ją w tyłek po czym zaczęłam go masować i znowu dostała klapsa. Jęczała, głośno. Błagała, cicho. Przestałam, po czym kusząco otarłam się o jej tyłeczek. - W tym momencie zaczynamy zabawę.
 

 
Była złą kobietą. Zawsze o tym wiedziałam, tylko nie zawsze byłam tak wkurwiona jak w tej chwili. Jeszcze raz dla pewności uderzyłam jej głową o ścianę, chociaż już dawno ucichła, z jej ust nie wydobył się już żaden dźwięk. Jej ciało, martwe ciało powoli opadło na betonową powierzchnie, zostawiając na ścianie krwawą drogę, jej usta były rozchylone, a z nich wypływała krew. Tak trudno jest żyć kiedy osoba która jest dla ciebie wszystkim traktuje cię jak kompletne zero, nic nie znaczące. Skoro nie mogę jej mieć, nikt nie może, pomyślałam. Moje myśli ogarnęło pożądanie, pragnęłam jej ciała chociaż ono było już odpychająco zimne, na moment wpiłam się w jej wargi, były zimne, podniecająco zimne. Zlizałam z nich krew, była pyszna, kusząca, jak wszystko w tej kobiecie. Po chwili leżała naga, a ja miałam jej ciało tylko dla siebie. Języczkiem przejechałam po jej klatce piersiowej, zostawiając ślady krwi. Tak te cycki. Kochałam te właśnie cycki. Zaczęłam zachłannie ssać jej brodawkę. Czułam w ustach chłód jej martwej piersi. Moje pożądanie wzrasta, a jej ciało staje się coraz zimniejsze, pomimo że nadal mnie rozgrzewa. Dłonią pieściłam jej łechtaczkę, zanurzyłam w niej całą dłoń, nadal pieszcząc jej piersi. ''Czy ona dochodzi?'' Pomyślałam i wyszeptałam ''tak mała '', czułam jej martwy orgazm. Po całym incydencie podniosłam zwłoki, zawlokłam na ostatnie piętro... ''czas się pożegnać, proszę pani'' wyszeptałam po czym upuściłam jej ciało w syp na śmieci, bo teraz była śmieciem,w moich oczach.
 

 
Znów moje ciało ogarnęło pożądanie. Pragnęłam tej kobiety, teraz i tutaj.
- Kurwa... dopiero dwudziesta druga. - wymamrotałam do siebie, wiedziałam że muszę poczekać, rozsiadłam się wygodnie na fotelu, po czym zapaliłam cygaro, poluzowałam krawat i rozkoszowałam się ciszą, niecierpliwiłam się z każdą kolejną sekundą kiedy moje pożądanie wciąż narastało. Usłyszałam skrzypienie drzwi wejściowych, a z mojej twarzy zniknęło zniecierpliwienie, lecz zagościł zwycięski uśmiech, zgasiłam cygaro i czym prędzej wyszłam z salonu, znalazłam się w długim holu, oto i ona, moja kobieta, a przez najbliższy czas kochanka. Powolnym krokiem kierowałam się w jej stronę, uśmiechając się na samą myśl, że jest tylko moja. Stanęłam przed MOJĄ kochanką a jej kąciki ust uniosły się w górę. Nad nami wisiało pożądanie ona pragnęła mnie a ja jej, delikatnym, lecz zmysłowym ruchem przejechałam po jej biodrach, plecach i zatrzymałam się na jej pośladkach, mocno je ścisnęłam i przyciągnęłam jej gorące ciało do mojego. Zachłannie wpiłam się w jej wargi, jej usta rozchyliły się dając mi zielone światło. Nasze języki tańczyły razem w rytm naszych ciał. Jej dłonie błądziły po moim ciele. Czym prędzej pozbyłam się z niej wszystkich ubrań, stała przede mną odziana tylko dolną częścią bielizny, koronka jest w stanie pobudzić nasze pożądania. Ona nie zostawała mi dłużna i szybko pozbawiła mnie każdej części garderoby. Byłam naga, napalona i spragniona. Zaciągnęłam ją do sypialni i rzuciłam na satynową czerwoną pościel, złapałam za nadgarstki które przycisnęłam do łóżka. Opierałam się na łokciach nadal unieruchamiając jej nadgarstki a moje usta delektowały się jej piersiami, szyjką, zostawiając na jej ciele czerwone ślady. Jej ciało wiło się pod moim. Uwolniłam jej nadgarstki a jej dłonie szybko powędrowały na moje piesi. Chwyciłam ząbkami jej majtek i zwinnie je ściągnęłam, przejechałam języczkiem po jej kobiecości, na głowie poczułam jej dłonie a z jej ust wydobył się jęk rozkoszy.
- Proszę - wyszeptała, a jej ciało wiło się dalej dając znak gotowości, chwyciłam w dłonie jej piersi, bawiąc się nimi, ponownie przejechałam języczkiem po jej kobiecości delektując się jej smakiem. Przestałam i spojrzałam na nią, była podniecona, nienasycona...
- Czy mam panią doprowadzić tym sposobem do orgazmu? - wymryczałam i delikatnie przygryzłam dolną wargę .
- Tak proszę. - jęknęła zniecierpliwiona.
- Jak zawsze ochocza. - wymruczałam, po czym zajęłam się moją ''uległą'', zanużyłam w niej języczek nie przedłużając już męczarni. Była pyszna, jak zawsze. Pyszna. W pewnym momencie czułam że jej ciało szczytuje. ''O tak mała'' pomyślałam po czym ofiarowałam jej spełnienie.
 

 
Żyj swoim życiem.
Realizuj swoje marzenia.
Rozwiązuj swoje problemy.
Jutrzejszym, swoim jutrem się nie martw.
 

 
Ludzie są tacy naiwni widzą uśmiech i myślą że jest okej.. idioci.
 

 
Każda kolejna łza jest kolejnym twoim upokorzeniem..
 

 
Ładne dziewczyny nie jedzą.
Ładne dziewczyny najadają się głodem.
Ładne dziewczyny ważą 30 kilogramów.
Ładne dziewczyny są jak porcelana, krucha i piękna.
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Egoizm. W tej właśnie chwili w moje życie wkroczył ''gość'' który nie był zapraszany. Wdarł się w tą chwilę i popsuł wszystko. Słowa Ethana utknęły mi w pamięci zarzucając kotwice w najprzykrejsze zakamarki mojego umysłu. ''Trzymaj się ode mnie z daleka, Braian'' po czym po prostu wyszedł. Po tych słowach w moim otoczeniu panowwła cisza, głucha cisza która mogłaby przerazić najmniejsze jak i największe stworzenie, najmilsze jak i najgroźniejsze. Mój ciężki oddech tłumił otaczający niepokój który i tak powracał. Poczucie bezpieczeństwa zniknęło, zamieniło się w strach, w tej chwili potrzemowałem, mamy której już nigdy nie zobaczę, potrzebowałem miłości ojca, który nie chce mnie znać, potrzebowałem miłości, bliskości, ciepła, potrzebowałem Ethana, zamiast tego dostałem strach, ciemność, łzy, cierpienie, ból... dostałem samotność, której nie czułem już od dawna.
 

 
Szkoda że w XXI wieku, cnotę traci się z ciekawości, nie z miłości.
 

 
Ten dzień dla każdego był dniem wyczekiwany od dawna. Bal maturalny, na który miałem iść z Ethanem, powinien być dniem szczęśliwym, niestety z moich obaw rozchorowałem się z rana, byłem osłabiony, czułem się jak upadły anioł, jakbym z nieoczekiwanych powodów upadł z maleńkiej chmurki z nieba na twardą ziemię, a skrzydła przygniatały każdy centymetr mojego delikatnego, męskiego ale kruchego ciała. Zawinięty w kołdrę, ułożony w pozycji embrionalnej leżałem w zaciemnionej części mojego mieszkania pod czujnym okiem, Ethana.
- Jak się czujesz? - zapytał z wielką troską w głosie, po czym uklęknął przede mną i ujął moją zimną dłoń w swoje ciepłe, znów poczułem impuls, moje ciało pragnęło czegoś więcej, błagało o coś więcej. Czy zrobić to czego pragnę? Czy w końcu być egoistycznym przez chwilę? Spojrzałem na Ethana po czym przejechałem dłonią po gładkim policzku chłopaka i czule musnąłem jego wargi. Byłem egoistyczny, byłem samolubny i zachłanny, ale zrobiłem coś na co czekałem, zrobiłem coś co mnie uszczęśliwiło, tak mocno że zapomniałem o cierpianiach, przez tą chwilę liczyłem się tylko ja i Ethan.
 

 
Temat śmierci, pomiędzy nami pojawiał się coraz rzadziej, nigdy nie czułem tej pełni szczęścia, która teraz wypełniła moje całe ciało po brzegi. Nigdy nie sądziłem że głupie słodzenie herbaty może wywołać uśmiech na mojej twarzy, każda najdrobniejsza rzecz, szczegół potrafiły mnie tak samo ucieszyć jak i kompletnie załamać. Jedna osoba, dająca tyle szczęścia, tyle ciepła i bezpieczeństwa, jedna osoba która potrafi każdy smutek zamienić w śmiech. Dni mijały, szybciej niż myśleliśmy zostało kilka dni do balu maturalnego. Nigdy nie myślałem o nim, nawet nie chciałem pójść, gdy Ethan zapytał wprost, czy będę mu towarzyszył. Trzy słowa, w moim żołądku stado motyli rozpycha się z euforii, która ogarnęła mój organizm. Delikatnie przygryzłem dolną wargę, po czym wyszeptłem "Tak".
  • awatar Gość: *ω* aωωωω.
  • awatar koniecznami: swietny blog *.* zapraszam do mnie ;d
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Moję myśli krążyły wokół Ethana, a raczej wokół jego prośby. Mętlik w głowie, za dużo myśli, za dużo słów, za dużo problemów, za mało odwagi. Walka z myślami, ze swoimi myślami, która jest najcięższą walką w naszym życiu, w której nie ma zwycięzców, są tylko przegrane argumenty, ale i tak walczymy... zebrałem się na odwagę, w końcu ją zdobyłem i w lekkim stopniu moje ciało otulił ciepły a zarazem nieznany wiatr nowych wyzwań. Napisałem do Ethana, wyraźnie czekał na to, odpisał po kilku minutach, a ten podniecający mnie coraz bardziej, dreszcz odwagi przeszedł przez moje ramiona oraz plecy. Nazajutrz rano, chłopak stał pod moimi drzwiami, ubrany jak najbardziej schludnie, pośpiesznie otworzyłem drzwi z wielkim uśmiechem okazując swoją gościnność i zaprosiłem chłopaka do środka. To uczucie nieistnienia towarzyszące mi każdej nocy, każdego dnia odeszło w zapomnienie, bowiem ktoś wkroczył na moje prywatne tereny, nie tylko mieszkania ale też umysłu...
 

 
Zatrzymaj się na chwilę, spójrz w niebo, poczuj delikatny a zarazem silny wiatr, rozłuż ręce i delektuj się chwilą. Δ
 

 
Tęsknie nie za kimś, ale za uczuciem że komuś na mnie zależy.
 

 
Witam w kraju gdzie depresja jest częstsza niż przeziębienie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Życie z miłością jest szczęściem, życie dla miłości głupotą.
 

 
Czasem jest dziwnie, ale potem jest jeszcze dziwniej, bo już nigdy nie będzie idealnie.
 

 
Dzieło zniszczenia jest równie piękne co dzieło tworzenia.
 

 
Sonet LXVI - William Szekspir

W śmierć jak w sen odejść pragnę, znużony tym wszystkim:
Tym, jak rzadko zasługę nagradza zapłata,
Jak miernota się stroi i raduje zyskiem,
Jak czystą ufność krzywdzi wiarołomstwo świata,

Znużony - odejść pragnę; lecz chęć w sobie dławię:
Jeśli umrę, sam na sam ze światem cię zostawię.

Jak hańba blask honoru rychło brudem maże,
Jak żądza na złą drogę dziewiczość sprowadza,
Jak zacność bezskutecznie odpiera potwarze,
Jak moc pospólną trwoni nieudolna władza,
Jak sztuce zatykają usta jej wrogowie,
Jak naukę w pacht biorą ignorantów stada,
Jak prostą prawdomówność głupotą się zowie,
Jak dobro złu na sługę najwyżej się nada.
  • awatar piacevole: Jeśli masz czas to zajrzyj na mojego bloga :) Jeśli masz jakiś problem to napisz do mnie, być może zdołam Ci pomóc :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›